|
|||||||||||||||||||||||
|
Włochy 2004CortonaZnowu jedziemy do Toskanii, tym razem do Cortony i Asyżu. Z Rimini to dość daleko, około 200 km, ale zbyt wiele ciekawych miejsc w Toskanii pozostało do zobaczenia.
W Sansepolcro przecinamy autostradę Perugia-Ravenna. W Palazzo del Pero skręcamy w malowniczą górską drogę do Castiglion Fiorentino. W ten sposób udaje nam się zaoszczędzić jeszcze kilka kilometrów i ominąć najgorszy kawałek "dziurawki" prowadzącej przez Arezzo.
W Cortonie właściwie nie ma problemu z parkowaniem.
Sprawę utrudnia nieco "spontaniczne" oznakowanie,
ale chyba nie należy się nim zbytnio przejmować.Cortona to jedno z dwunastu miast założonych przez Etrusków. Jego obecny układ ulic powstały w średniowieczu, praktycznie nie zmienił się do dzisiaj. Wąskimi ulicami miasteczka wspinamy się do głównego placu (Piazza Signorelli), przy którym znajduje się ratusz (Palazzo Comunale). Zwiedzamy Muzeum Etruskie (Museo dell'Accademia Etrusca, bilet 4.20 euro). Najciekawszym eksponatem jest etruska lampa-świecznik, jest też sporo waz, figurek i narzędzi. Duże wrażenie robią egipskie sarkofagi. Jest też sala globusów jak w Palazzo Ducale w Wenecji, tyle że globusy trochę mniejsze. Najbardziej jednak podoba nam się biblioteka z zabytkowymi stołami, fotelami i regałami pełnymi starych książek. Po obszernych salach muzeum chodzimy prawie sami. Idziemy dalej pod górę pomiędzy kamiennymi domami. Cortona leży na stromym wzgórzu nad równiną. Z miasta roztaczają się widoki na całą dolinę Val di Chiana. Na bardzo stromych, wąskich uliczkach samochody zaparkowane są z kołami skręconymi w stronę ściany, tak żeby kiedy puszczą hamulce, samochód nie zjechał na dół. Na szczycie wzgórza znajduje się niewielki zamek (Fortezza di Girifalco), w którym mieści się prywatna galeria. Nieco poniżej niego kościół Santa Margherita. To doskonały punkt widokowy na miasto, dolinę i położone niedaleko jezioro Transimeno. Niedaleko Cortony kupiła dom autorka książki "Pod słońcem Toskanii". Książka, a właściwie film zrobiony na jej podstawie, sprawiły, że miasteczko stało się bardzo popularne wśród amerykańskich turystów. Jest tu też szczególnie dużo agencji nieruchomości. Z ciekawości zaglądamy na wystawę jednej z nich.
Zresztą dla Włochów taki dom też nie jest tak łatwo osiągalny. Jak przeczytałem w bardzo ironicznym artykule pewnej włoskiej dziennikarki, połowa domów w Toskanii została już wykupiona przez Amerykanów, Niemców, Brytyjczyków i Skandynawów, a druga połowa przerobiona na hotele dla nich. Włosi mieszkają w blokowiskach wielkich miast. Wyjazd z Cortony. Korek na skrzyżowaniu z drogą krajową SS71. Nie wiadomo, co się dzieje. Próbujemy dostać się do innego skrzyżowania. Tam wjazd na drogę zablokowany, rozciągnięte biało-czerwone taśmy. Na środku ulicy dwóch policjantów. Przystojni bruneci w ciemnych okularach, granatowych mundurach, eleganckich butach z cholewami i czapkach z daszkami zadartymi ku górze. Nie udzielają informacji, nie kierują ruchem. Ładnie wyglądają, tak jakby to było ich jedynym zadaniem. Mieszaniną angielskiego, włoskiego, mowy ciała i języka rąk, udaje mi się porozumieć z Włochem, który też ma zamiar jechać w kierunku Asyżu. "Impossibla, impossibla!" - powtarza kręcąc głową. Ile czasu ta droga będzie zamknięta? Nie wiadomo, godzinę, może dwie. Mówi, że nie ma innej drogi, chyba że przez góry, w kierunku Umbertide. Próbuje mi tłumaczyć, co się stało i jeśli dobrze go rozumiem, odbywa się tu dzisiaj wyścig małych samochodów dostawczych, popularnych we Włoszech ape'ów - trójkołowych jednoosobowych pojazdów z silnikiem od motocykla i paką do wożenia towaru.
Objazd rzeczywiście nie bardzo po drodze, ale za to widoki piękne. Po kilkunastu minutach zapominamy o trudnościach, gdy pojawia się bajeczny widok na jezioro Transimeno. Po godzinie jesteśmy na autostradzie prowadzącej do Asyżu. AsyżWjeżdżamy do Asyżu za jakąś dymiącą betoniarką, która zasłania cały widok przed nami. Znajdujemy parking, co nie jest łatwe. Dość drogo, ale blisko do centrum. Przestało się chmurzyć i wyszło słońce. Idziemy do bazyliki św. Franciszka.
Kościół jest bardzo ciekawy ze względów architektonicznych. Strzelista, gotycka budowla, ma dwa niezależne poziomy. W górnym kościele na szczególną uwagę zasługuje cykl fresków Giotta przedstawiający sceny z życia św. Franciszka. W dolnym kościele, do którego prowadzi bogato zdobiony portal, znajduje się zejście do krypty grobowej św. Franciszka. Przy bazylice jest klasztor, można zajrzeć na jego dziedziniec otoczony krużgankami. Włóczymy się po uliczkach. Budowle w Asyżu wyróżnia specyficzny różowy kolor marmuru. Świetnym tego przykładem jest położona po przeciwnej stronie miasta Basilica di Santa Chiara
Wyjeżdżając jeszcze zatrzymujemy się na chwilę, żeby pooglądać widoki. Bazylika św. Franciszka góruje nad miastem i otaczającą je równiną. Wracamy autostradą Asyż - Perugia - Ravenna. Ruch jest dość duży, dziury w jezdni okropne. Po drodze okazuje się, że w ciągu kilku ostatnich dni zamknięto jeszcze jeden kilkudziesięciokilometrowy odcinek. Objazd prowadzi krętą drogą. Prawdziwej autostrady, bez przewężeń i objazdów, pomiędzy Perugią a Ceseną jest może 50 km. Pewnie szybciej dojechalibyśmy do Rimini górskimi drogami przez Gubbio i Urbino. To była kolejna bardzo udana wycieczka, ostatnia w czasie naszej podróży do Włoch. |
|