HOME
PODRÓŻE
Anglia
Włochy
Chorwacja
Polska
LINKI
KONTAKT

Plan Dojazd Powrót Info Galeria

Włochy 2004


Urbino

Pierwsza wycieczka z Rimini. Mieliśmy zamiar poświęcić ten dzień na odpoczynek, ale stwierdzamy, że ciągle bardziej mamy ochotę zwiedzać niż opoczywać. Plan na dzisiaj to miejsca w najbliższym zasięgu Rimini: Urbino, Urbania i San Leo, może też San Marino.

Urbino
Urbino
Wyjeżdżamy z Rimini drogą na południe, w kierunku Pesaro. Potem skręt w prawo w kierunku Urbino i po kilkunastu kilometrach znowu jesteśmy w górach. Pogoda dobra, słońce, trochę chmurek, nie pada.

Urbino to średniowieczne miasto w górach.

Parkujemy pod murami i zagłębiamy się w labirynt wąskich ulic. Stromo pod górę wychodzi się na główny plac miasta, przy którym znajduje się pałac i katedra.

Urbino. Katedra
Urbino. Katedra
Renesansowy pałac (Palazzo Ducale) to najciekawsza budowla w Urbino. Jego potężna bryła i wieże są widoczne z daleka, z drogi prowadzącej do miasta. Dzisiaj fasada jest w remoncie, nie można też wejść na dziedziniec. To przygotowania do letniego najazdu turystów.

Neoklasyczna katedra również prezentuje się okazale i harmonizuje z charakterem średniowiecznego miasta. Jej świeżo odnowione wnętrze jest skromne i jasne.

Urbino ma także swój uniwersytet. Różne jego wydziały zajmują stare średniowieczne budynki w centrum miasta. Miło byłoby studiować w takim miejscu.

Urbino
Urbino. Niedzielna "prasówka"
Idziemy na obiad do restauracji. Jest niedziela. Towarzystwo międzynarodowe: Amerykanie, Niemcy, włoscy turyści i miejscowi Włosi na rodzinnych obiadach. Nie znając włoskiego trudno zamówić coś, co nie byłoby makaronem.

Jeszcze trochę błąkamy się uliczkami. Obchodzimy dookoła pałac i starówkę. Urbino sprawia, że w końcu czujemy się nasyceni widokiem i klimatem średniowiecznych miasteczek.

Na parkingu okazuje się, że zapomniałem zamknąć samochód. Na szczęście jeszcze stoi i wszystko jest, możemy jechać dalej.

Droga z Urbino do Urbanii jest niezwykle malownicza, wije się serpentynami wzdłuż zboczy stromych gór porośniętych lasem. Watro tędy przejechać bardziej ze względu na krajobrazy niż samą Urbanię.

Urbania

Urbania
Urbania
Urbania - małe, senne miasteczko - w czasie sjesty w niedzielę sprawia wrażenie opuszczonego.

Oglądamy kilka zabytków, ale bez mapy nie możemy trafić do Palazzo Ducale. Podoba nam się most, zawieszony wysoko nad rzeką.

Krótki odpoczynek na skwerku i zbieramy się w dalszą drogę. Trochę trudno znaleźć wyjazd na boczną drogę w kierunku San Leo. Kluczymy samochodem po starówce, nagle mijamy Palazzo Ducale, którego wcześniej szukaliśmy. W końcu udaje się też znaleźć naszą drogę.

Droga z Urbanii do San Leo nie jest już taka przyjemna. Więcej dziur, gorsze oznakowanie i jeszcze zaczyna padać deszcz. Mijamy potężne skalne zbocze o ośnieżonych szczytach. Cieszę się, że nie musimy na nie wjeżdżać.

San Leo

Urbania
San Leo
San Leo to górska twierdza zbudowana na wysokiej skale. Jej widok zapiera dech. Samochodem wjeżdża się przez bramę do samego miasteczka. Na kamiennych uliczkach jest bardzo wąsko i ślisko po deszczu, ale udaje się podjechać.

Jest miejsce w San Leo, z którego roztacza się wspaniały widok na okoliczne góry. Gdy stoimy tam i podziwiamy krajobraz, podchodzi para młodych Włochów. Dziewczyna, zachwycona widokiem wykrzykuje: "Mamma mia!" A myśleliśmy, że Włosi tak nie mówią i że "Mamma mia" to tylko taki stereotyp.

San Leo walczy o turystów z San Marino. Dzięki temu można wjechać za mury miasteczka i zostawić samochód na darmowym parkingu w centrum.

Wracamy do Rimini. Znowu pada deszcz. Po drodze mijamy San Marino. Rezygnujemy ze zwiedzania, a na alkoholowe zakupy w deszczu jakoś nie mamy ochoty.


google