HOME
PODRÓŻE
Anglia
Włochy
Chorwacja
Polska
LINKI
KONTAKT

Plan Dojazd Powrót Info Galeria

Włochy 2004

Florencja

Do Florencji mamy ponad 100 km. Jedziemy zatłoczoną i dziurawą autostradą Pisa-Firenze. Pada deszcz, ruch jest bardzo duży, jedzie się nieprzyjemnie. Do tego triafiamy na korek na głównym węźle autostradowym Firenze-Signa.

Poruszanie się samochodem po centrum Florencji to duże wyzwanie. Kierowcy są nieuprzejmi, zajeżdżają drogę, nie pozwalają zmienić pasa, trąbią. Brak kultury w stylu dobrze znanym z Polski. Pasy ruchu na ulicy właściwie nie istnieją, czerwone światło na skrzyżowaniu - to tylko sugestia. Do tego pomiędzy samochodami krążą gromady skuterów.

Znalezienie miejsca parkingowego wymaga dużej cierpliwości, a jeśli się to uda, to trzeba jeszcze słono zapłacić (2-4 euro/godz.). W końcu docieramy do dworca kolejowego i tam zostawiamy samochód w podziemnym parkingu (4 godziny - 10 euro).

Florencja
Florencja. Kopuła katedry
Katedra

Na starym mieście duży tłok i sporo remontów. Mrowie turystów na niewielkim placu przed katedrą.

Fasada katedry, podobnie jak budynek baptysterium, zapiera dech swoim bogactwem, kolorami marmuru i niezliczoną ilością drobnych detali. Katedra pochodzi z XIV wieku, fasada została dobudowana w wieku XIX. Najciekawszymi elementami wnętrza są marmurowa posadzka i fresk w kopule ("Sąd Ostateczny").

Wstęp do katedry jest bezpłatny, ale zapłacić trzeba za wstęp do krypty (3 euro), wejście na wieżę (6 euro), baptysterium (chyba też 6).
Florencja
Florencja. Fasada katedry
Rezygnujemy z tych atrakcji, a charakterystyczną, krytą czerwoną dachówką, kopułę katedry oglądamy z dołu, z pobliskich uliczek. Katedra jest dość ciasno otoczona innymi budynkami, co było typowym rozwiązaniem stosowanym w średniowieczu. Przez to praktycznie nie ma możliwości podziwiania całości budowli z bliska.

Starówka

Ołowiane chmury nie opuszczają nas na krok, ale deszcz pada z rzadka. Przechodzimy ulicami florenckiej starówki, przy których znajdują się drogie sklepy. Wszędobylskie skutery śmigają koło nas co chwilę. To na pewno świetny środek transportu dla mieszkańców zatłoczonego miasta, ale ich natrętna obecność stwarza atmosferę ciągłego pośpiechu i zagrożenia.

Docieramy do Piazza della Signoria, obszernego placu, przy którym stoi potężny Palazzo Vecchio. Budynek jest w remoncie, ale można oglądać posąg Dawida (kopię dzieła Michała Anioła). W otoczeniu nowoczesnych rusztowań wygląda on trochę groteskowo, a trochę zabawnie .

Mijamy Uffizzi. To ogromna galeria sztuki, głównie malarstwa z okresu renesansu i późniejszego.

Florencja
Florencja. Ponte Vecchio
Ponte Vecchio

Most ma dwa poziomy. Ciekawostką jest, że górny przeznaczony był dla władców, żeby mogli przejść na drugą stronę rzeki nie mieszając się z tłumem.

Przechodzimy na drugi brzeg rzeki Arno ulicą dla tłumu. Dzisiaj Ponte Vecchio to miejsce spotkań, cel odwiedziń turystów i wielki skelp jubilerski.

Wąskie uliczki doprowadzają nas do Palazzo Pitti. Próbujemy wejść do ogrodów. Przy wejściu okazuje się, że trzeba zapłacić 6 euro. Zaczyna nas to irytować.

Wychodzimy poza mury starego miasta i robimy krótki piknik w parku.

Wracajamy w kierunku dworca kolejowego. Przechodzimy koło kościoła Santa Croce. Jego front do złudzenia przypomina fasadę katedry. Wstęp płatny. Mamy dosyć.

Wyjeżdżając z miasta jeszcze jeden raz gubimy się z powodu tłoku, motorków i kiepskiego oznakowania. Opuszczamy miasto bez żalu.

Florencja to największe rozczarowanie całej naszej wyprawy do Włoch. Zatłoczone, zadymione miasto ludzi żyjących w ciągłym pośpiechu, w którym wspaniała historia służy wyłącznie bezwzględnemu zarabianiu pieniędzy na turystach.

google