|
|||||||||||||
|
Chorwacja 2002Dojazd do ChorwacjiNajszybszy i najwygodniejszy środek transportu, którym można dostać się z Polski do Chorwacji to, oczywiście, samochód. Nasze dwudziestoletne auto niestety nie nadawało się już do tak dalekiej podróży, ale rodzice nie mieli oporów, żeby pożyczyć nam swój samochód.
Możliwośći przejazdu z Polski do Chorwacji jest kilka. My rozpoczynaliśmy podróż z Wrocławia, więc wybraliśmy wariant przez Czechy, Austrię i Słowenię. Odległość z Wrocławia do Rijeki wynosi około 1000 km. Zdecydowaliśmy się nie pokonywać całego dystansu w jeden dzień, żeby uniknąć zmęczenia i nie szukać noclegu późno w nocy. Zaplanowaliśmy kilka ewentualnych miejsc na nocleg w Czechach, Austrii i w Słowenii i wybraliśmy jedno z nich. Wyruszyliśmy z Wrocławia wcześnie rano... w strugach ulewnego deszczu. Nie przypuszczaliśmy, że pierwszym problemem będzie parująca od zimna szyba w samochodzie i błoto osuwające się na jezdnię. Granicę polsko - czeską przekroczyliśmy w Boboszowie. Przejazd przez Czechy nastręcza pewnych trudności ze względu na częste i źle oznakowane objazdy. Jeden z nich, zaraz za polską granicą, uniemożliwił nam dotarcie do autostrady na Ołomuniec, przez co straciliśmy trochę czasu jadąc bocznymi drogami. Minęliśmy Brno i na granicy czesko - austriackiej w Mikulovie byliśmy około południa. Przed granicą zatankowaliśmy do pełna, żeby nie przepłacać za paliwo w Austrii. Austriacka droga szybkiego ruchu prowadząca od granicy do Wiednia jest dość ruchliwa, ale jedzie się nią w miarę szybko. Przejazd przez Wiedeń jest doskonale oznakowany, a autostrada A2 od Wiednia do Grazu to komfort i ulga dla kierowców - prawie na całej długośći trzy pasy w obu kierunkach. Podobnie z Grazu do granicy austriacko - słoweńskiej i przez dużą część Słowenii. Minęliśmy granicę koło Mariboru i ogromną kolejkę samochodów... w przeciwną stronę. To była niedziela, 31 sierpnia - dla wielu ostatni dzień wakacji, dla nas - pierwszy. Autostrada w Słowenii prowadzi przez niezwykle malowniczy krajobraz Alp Julijskich. Mosty i tunele to dodatkowe atrakcje przejazdu. Kilkudziesięciokilometrowy odcinek przed Ljublianą trzeba pokonać zwykłą drogą. Pewnie w 2003 roku autostrada będzie już ukończona do samej stolicy Słowenii. Im dalej na południe tym cieplej. Wyszło słońce i warunki do jazdy były znakomite. Ljublianę minęliśmy przed piątą po południu. Była pewna pokusa, żeby jechać do samej Chorwacji, ale zwyciężył rozsądek i ciekawość... Jaskinie w PostojnejNiedaleko miejscowości Postojna w słoweńskiej części Alp zwiedzaliśmy jaskinię "Postojnska Jama".
Jest to zespół olbrzymich jaskiń obejmujących
ponad 20 km korytarzy, grot i wielkich sal, z czego znaczna część jest udostępniona
do zwiedzania. Od wejścia wjeżdża się około 2.5 km kolejką w głąb góry.
Dzieci mają uciechę, bo jedzie się dość szybko, a skały są czasem tak blisko,
że trzeba schylać głowę, bo wydaje się, że można w nie uderzyć.Od stacji kolejki przewodnicy oprowadzają turystów po jaskini i opowiadają o jej powstaniu i odkryciu. Nacieki skalne wyglądają fantastycznie: olbrzymi biały stalagmit w kształcie lodów, albo mnóstwo malutkich stalaktytów zwieszających się z góry jak spaghetti, różne ciekawe kurtyny naciekowe, wszystko w kolorach od bieli, przez kremowy, czerwony, brązowy do czarnego. W jednej z ogromnych sal czasem odbywają się koncerty. W całej jaskini wszystkiego można dotknąć i w zasadzie można robić zdjęcia. Postojnska Jama robi ogromne wrażenie. W porównaniu z nią, Jaskinia Niedźwiedzia koło Kletna jest kilkanaście razy mniejsza. Wokół jaskini rozwinął się cały przemysł turystyczny. Bez trudu znaleźliśmy nocleg w pensjonacie w jednej z okolicznych miejscowościach. Jaskinię zwiedziliśmy rano i koło południa wyruszyliśmy w dalszą drogę - na Istrię. |
|